Szóstka Biłgoraj - Siarka Tarnobrzeg 3:2 ( 25:23, 25:12, 16:25, 22:25, 15:10)

Oby tak dalej…
2012-01-12

Po „chwilami” emocjonującym meczu, zespół Szóstki Biłgoraj zanotował kolejne już, piętnaste w tym sezonie zwycięstwo, pokonując drużynę RKS Bolesław Rzeszów w trzech setach i pewnie umocnił się na prowadzeniu grupie IV II ligi kobiet.

A wobec niespodziewanej porażki u siebie, wicelidera rozgrywek, Karpat Krosno z drużyną Partii Sędziszów Młp. 2:3, Szóstka zwiększyła przewagę nad drużyną z Krosna do 8 punktów.

Tak więc, na pięć kolejek przed zakończeniem rundy zasadniczej , nasze siatkarki pewnie zmierzają po zwycięstwo w grupie i rozstawienie z pierwszego miejsca przed fazą play off.

Co prawda Nowy Rok rozpoczął się tak, jak tego oczekiwaliśmy, a więc od zwycięstwa za trzy punkty z „ligowym średniakiem”, jednakże styl pozostawia wiele do życzenia.

Pierwszy set wygrany bardzo pewnie 25:13. Na początku Dominika Żółtańska i Martyna Wyszomierska dwukrotnie blokują rywalki z drugiej strony siatki i wychodzimy na prowadzenie 3:0, spokojnie budując swoją grę i powiększając przewagę. Daria Kundera blokuje rywalkę na 8:4.

Dobre zawody rozgrywa Dominika Żółtańska, kończąc pewnie kolejne akcje, bądź to sprytnym plasem w środek boiska (10:6), czy też silnymi atakami (12:7, 18:12).W międzyczasie Paula Rauch dokłada asa z zagrywki i zdecydowanie prowadzimy. Dominika gra jak z nut, a jej kolejne ataki nie dają chwili wytchnienia rywalkom (21:12, 23:13), aż wreszcie kończy mocnym zbiciem (25:13) i daje nam zwycięstwo w pierwszym secie.

Jednak, tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak samo pewna wygrana w pierwszej partii zdecydowanie nie zapowiadała naszej słabszej gry w secie drugim, a zwłaszcza w trzecim.

Początek drugiej odsłony wyglądał dość obiecująco, a zaczęło się od kiwki z przechodzącej piłki naszej rozgrywającej, Karoliny Filipowicz i mieliśmy 1:0, dalej seria błędów RKS-u, spowodowana między innymi dobrymi zagrywkami D. Żółtańskiej i bardzo szybko obejmujemy prowadzenie 6:1.

Od stanu 11:6 dla Szóstki, Rzeszowianki rozpoczynają pogoń za gospodyniami - po dobrym ataku ze skrzydła w 8 metr i asie serwisowym, odrabiają 2 punkty. Paula Rauch odpowiada ze skrzydła po skosie i jest 12:9, jednak w kolejnych akcjach Szóstka popełnia 2 błędy (zepsuta zagrywka, dotknięta siatka), co pozwala przyjezdnym doprowadzić do stanu 12:11.

Martyna Wyszomierska atakuje w aut i na tablicy widnieje wynik 13:13. Gra toczy się punkt za punkt, Daria Kundera atakuje z obejścia, dając naszemu zespołowi jednopunktowe prowadzenie 16:15. Karolina Filipowicz opiera grę o skrzydła, a M. Wyszomierską zmienia na środku Katarzyna Gorczyca. Przy stanie 19:19 niezawodna tego dnia D. Żółtańska kończy akcję, a RKS popełnia błąd w kolejnej akcji, dając nam 2 punktowe prowadzenie, którego nie oddajemy już do końca, wygrywając 25:21.

Przyjezdne zdopingowane swoją dobrą grą w drugim secie, udanie przenoszą dobrą passę do partii trzeciej.

Gra toczy się od początku punkt za punkt (5:4, 7:8, 10:10). Przy stanie 11:12 Paula Rauch dostaje „czapę”, a Bolesław Rzeszów wychodzi po raz pierwszy w tym secie na prowadzenie 13:11. Szóstka odrabia straty dzięki asowej zagrywce D. Żółtańskiej, a Joanna Kocemba wyprowadza nasz zespół na 14:13 atakiem po bloku.

Przy 15:15 kapitan naszego zespołu Paula Rauch zostaje powtórnie zatrzymana pojedynczym blokiem, a rzeszowianki doskonale grając w tym fragmencie na siatce, raz po raz blokują nasze zawodniczki. Zdekoncentrowana Szóstka traci kolejne punkty, a po kolejnym naszym błędzie w ataku przyjezdne odjeżdżają na 18:15.

Jednak dziewczyny nie poddają się. Daria Kundera wyciąga nas z opresji kończąc swoją akcję, a atak Pauli Rauch z drugiej linii pozwala na złapanie kontaktu punktowego z przeciwnikiem (18:19).

Rozgrywająca dobre spotkanie Daria Kundera posyła asa z zagrywki i jest po 21:21, Karolina Filipowicz wykorzystując swoje doświadczenie wygrywa „przepychankę na siatce” i wyprowadza Szóstkę na prowadzenie 22:21.

Przy stanie 22:22 sędzia kwalifikuje punktowy atak Martyny Wyszomierskiej jako aut i to Rzeszowianki są bliższe zwycięstwa w tym secie.

Nasze siatkarki nie dają jednak za wygraną i walczą, pokazując charakter i piękno siatkówki. Niezawodna tego dnia Dominika Żółtańska doprowadza do remisu, kończąc piłkę ze skrzydła. Po niej Karolina Filipowicz posyła asa, dając nam upragniona piłkę meczową (24:23).

Dzieło kończy efektowna czapa w wykonaniu Pauli Rauch, co wzbudza radość i entuzjazm tak wśród zawodniczek jak i zgromadzonej publiczności. Wygrywamy 25:23 i 3:0 całe spotkanie.

Podsumowując naszą grę: mecz nierówny (wahnięcia, długie przestoje, dekoncentracja), ale też z drugiej strony pokazanie charakteru, walki, umiejętności nie poddawania się i wiary w zwycięstwo …a więc całego piękna tego sportu i wszystkich wartości jakie niesie ze sobą siatkówka.


Autor: Marcin Koper
****
2011-12-23

*


Autor: Bogdan Bielak
Derby są nasze
2011-12-16

Kolejne trzy punkty na koncie Szóstki stały się faktem, po przekonującym zwycięstwie nad lokalnym rywalem „zza miedzy” Tomasovią Tomaszów Lubelski 3:0. Na pięć kolejek przed zakończeniem rundy zasadniczej prowadzimy w rozgrywkach o mistrzostwo naszej grupy, z przewagą 6 punktów nad zajmującymi drugie miejsce Karpatami Krosno, mając jeden mecz rozegrany więcej.

I chociaż sytuacja w grupie przed rozstawieniem zespołów do fazy play off, wydaje się być dosyć klarowna, to tak naprawdę niczego nie można być pewnym. Trzy prowadzące zespoły Szóstka, Karpaty i Wisła grają na podobnym poziomie, bezpośrednie starcia pomiędzy nimi są często nieprzewidywalne, a o zwycięstwie czy porażce często decyduje dyspozycja dnia.

Sytuacja w grupie rozwija się dla nas pomyślnie, bo Karpaty które jeszcze do wczoraj „deptały po piętach” Szóstce, i które dały biłgorajskim siatkarkom srogą lekcję niespełna dwa tygodnie temu, przegrały u siebie w dniu wczorajszym z Wisłą Kraków 2:3, gubiąc tym samym dwa cenne punkty.

Czwarta pozycją przed fazą play off przypada na chwilę obecną, prezentującemu w ostatnim czasie dobrą dyspozycję , zespołowi Tarnobrzeskiej Siarki i teoretycznie to ta drużyna może być pierwszym rywalem biłgorajanek w play off.

Ale wracając do wczorajszego spotkania…

Tak właśnie powinien wyglądać każdy mecz w wykonaniu naszych siatkarek: pewnie, ze spokojem, z przekonaniem że wygramy i przede wszystkim z umiejętnością pokazania swoich atutów i przewagi na boisku.

Wyjściowa szóstka lekko odmieniona, bo na boisku o pierwszych chwil zameldowała się K. Gorczyca w miejsce Martyny Wyszomierskiej.

Początek pierwszego seta dosyć wyrównany, Karolina Filipowicz prowadzi grę przez wszystkie strefy, kończymy swoje akcje mocnymi atakami ze skrzydeł, a na kontrach Karolina wykorzystuje potężną siłę ataku z drugiej linii Pauli Rauch. Zawodniczki Tomasovi prowadzą wyrównaną grę do stanu 7:7.

Wtedy do gry włącza się dobrze dysponowana tego dnia Dominika Żółtańska, kończąc ze skrzydła, a w chwilę później atakując z przechodzącej piłki i wychodzimy na 12:9. Wyraźnie wracająca do dobrej dyspozycji w ataku Joanna Kocemba, dokłada kilka punktów i Szóstka prowadzi już 16:9. Tomaszowianki na chwilę tylko przerywają dobra passę naszych zawodniczek, robiąc przejście, ale to wszystko na co je stać w tym secie, kolejna seria punktów poparta dobrym blokiem i niezagrożenie wygrywamy seta 25:12.

Drugi set podobnie, młode zawodniczki z Tomaszowa są w stanie prowadzić wyrównaną walkę tylko w początkowej fazie seta. Przy stanie 10:8, podczas gdy w polu serwisowym znajduję się Daria Kundera, Szóstka spokojnie odjeżdża rywalkom i jest już 13:8. Czas wzięty przez trenera przyjezdnych nie pomaga, a nasza przewaga rośnie. Rozgrywająca Karolina Filipowicz umiejętnie wykorzystuje przewagę naszych środkowych posyłając im kolejne piłki, a duża ilość popełnianych błędów własnych przez rywalki tylko ułatwia sprawę i drugi set pada także łupem Szóstki 25:17.

Set trzeci bez historii, przebieg jak w dwóch poprzednich, BKS Szóstka kontroluje przebieg i niezagrożenie wygrywa do 19.

Podsumowując: zwycięstwo - pewne, bez zbędnych ciśnień i spinania się na rywala z dolnej części tabeli, ale podejście z szacunkiem do rywala, z koncentracją na mecz i przekonaniem o własnych umiejętnościach.

Należy odnotować ponadto, że na dobre powróciła już do zespołu, po przerwie, środkowa Izabela Wszoła, a nasze młode wychowanki ( S. Obszyńska, M. Frączek) poczynają sobie coraz lepiej.

I co prawda, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale bardzo dobry mecz w wykonaniu Joanny Kocemby „porwacającej do gry w dobrym stylu” może być zwiastunem lepszego jutra dla całego zespołu.


Autor: Marcin Koper
Wojewódzka Liga Kadetek
2011-12-13

Woj. Liga Kadetek: Tomasovia Tomaszów Lub–Szóstka Biłgoraj 0:3(18,19,20)

Relacja trener Zbigniew Różański:

"Mecz który nasze kadetki rozegrały awansem w środę 7.10.2011 r. jest dobrym prognostykiem przed meczem rewanżowym drużyny seniorek.

Ciekawostką jest fakt, że w rozgrywkach grup młodzieżowych, drużynie z Tomaszowa Lubelskiego takie zdarzają się bardzo żadko, tym bardziej należy docenić dobrą grę i postawę naszych młodych zawodniczek.

Nasze dziewczęta zdominowały rywalki w większości elementów sztuki siatkarskiej, szczególnie dobrze wypadła zagrywka. Na szczególne wyróżnienie zasługują: Dominika Leszczyńska, oraz Martyna Frączek i Sylwia Obszyńska (dwie ostatnie grają jednocześnie w drużynie seniorek).

Mecz z Tomasovią to 9 z kolei wygrany mecz drużyny kadetek, w których w sumie straciliśmy tylko jednego seta. Przed nami jeszcze tylko jeden mecz rundy wstępnej z przedostatnią drużyną w tabeli UKS 46 Sobieski Lublin (17.12.2011r. Lublin).

Liczymy na zwycięstwo , które zapewni nam awans do drugiej fazy rozgrywek. Zagrają w niej po trzy najlepsze drużyny z obu grup eliminacyjnych z zaliczeniem meczy z fazy eliminacyjnej.

W rozgrywkach centralnych o Mistrzostwo Polski Kadetek województwo lubelskie reprezentować będą trzy najlepsze drużyny".

Skład drużyny: Martyna Frączek(kapitan), Dominika Leszczyńska, Katarzyna Kapuśniak, Magdalena Monastyrska, Sylwia Obszyńska, Paulina Brus, Klaudia Dworniczak, Karolina Tokarz, Agnieszka Wróbel, Karolina Tomaszewska, Joanna Skubisz, Magdalena Różańska.

Trener: Zbigniew Różański.


Autor: Marcin Koper
Raz na wozie, raz pod wozem
2011-12-11

Po zdecydowanej i jednocześnie trochę niespodziewanej porażce naszego zespołu, przed tygodniem, w meczu na szczycie z drużyną Karpat Krosno, siatkarki Szóstki Black Red White Biłgoraj udały się do stolicy Małopolski na spotkanie z tamtejszą Wisłą Kraków.

Już w rozmowach przedmeczowych pomiędzy kibicami, wybierającymi się na mecz do Krakowa, dało się odczuć lekką obawę i niepewność o wynik tego bardzo ważnego dla obu drużyn spotkania.

Niepewność o to, jak zaprezentuje się nasz zespół po dotkliwej porażce sprzed tygodnia u siebie i obawę o aktualną dyspozycję sportową siatkarek Szóstki.

Mecz odbył się w hali sportowej przy ulicy Reymonta, znajdującej się o przysłowiowy „rzut beretem” od stadionu Mistrza Polski w piłce nożnej.

Wisła zajmująca obecnie trzecie miejsce w grupie, pałała ogromną chęcią rewanżu za porażkę w Biłgoraju na początku pierwszej rundy.

Duże zaangażowanie obu zespołów w grę, już od pierwszych piłek, zapowiadały niezłe emocje.

Set pierwszy.

Pierwszy punkt dla Wisły, ale po szybkiej odpowiedzi Szóstki wyrównujemy na 1:1. Przy stanie 4:3 dla rywalek, P. Strojek kończy akcję i Krakowianki po raz pierwszy wychodzą na 2 punktowe prowadzenie. W kolejnej akcji popełniamy błąd i jest już 6:3. Mecz stoi na dobrym poziomie, dobre techniczne ataki, stosowane na przemian z silnymi zbiciami piłki ze skrzydeł pokazują cały wachlarz umiejętności i przygotowania obu drużyn, podnosząc tym samym atrakcyjność widowiska i wzbudzając coraz większe emocje u oglądających spotkanie widzów.

Przy stanie 8:7, dobrze grająca od początku P. Strojek zagrywa trudną piłkę, a podwójny blok Wiślaczek robi swoje, potem w kolejnej akcji Sandra Biernatek kończy bez problemów z przechodzącej piłki i Biała Gwiazda rozpoczyna swój marsz po zwycięstwo w tym secie. Wisła wyciąga jeszcze rękę do Szóstki, psując kolejne 2 zagrywki. Dobra partię w naszym zespole rozgrywa Martyna Wyszomierska, kończąc swoje piłki ze środka i nękając rywalki na zagrywce. Przy stanie 14:11 zawodniczka Wisły pewnie atakuje z drugiej linii i rywalki powiększają przewagę na 15:11. Dalej to już tylko „chwila”, nasze niewymuszone błędy w ataku, fantastyczna gra blokiem Wisły i przewaga rywalek wzrasta. Trener Wrzeszcz próbuje przerwać dobrą passę miejscowych biorąc czas (17:11), jednak Wisła wszystko kończy, przewaga wzrasta i przegrywamy już 20:11.

Krakowianki utrzymują przewagę, grając punkt za punkt do końca seta, a wykorzystując drugą piłkę wygrywają 25:16.

Set drugi.

Nasze zawodniczki wychodzą na plac gry bardzo skoncentrowane. Walka rozpoczyna się od autowych ataków Krakowianek, dodatkowo, po dobrej kontrze, Szóstka zdobywa punkt, obijając blok Wiślaczek i prowadzimy 4:2. Potem jeszcze jedna akcja i jest już 5:2.

Wisła odrabia jeden punkt i doprowadza do stanu 4:6.Wtedy nasze zawodniczki włączają drugi bieg -dobrze grająca do tej pory P. Strojek zostaje zablokowana 2 razy pod rząd i Szóstka buduje swoją przewagę (9:4), trener gospodyń bierze czas dla Wisły, ale to nie może pomóc fantastycznie prezentującej się drużynie z Biłgoraja. Paula Rauch niszczy rywalki swoją zagrywką, a jej kolejne asy serwisowe „rozkładają” na czynniki pierwsze przyjmujące Wisły Kraków. Zdobywamy dziewięć kolejnych punktów przy Jej zagrywce, a na tablicy widnieje wynik 15:4 dla Szóstki. Zmiany zaproponowane prze trenera L. Kędrynę nie pomagają, a każda kolejna wygrana akcja naszego zespołu, przybliża nas do zwycięstwa w tym secie.

Krótki zryw miejscowych przy stanie 22:9 dla Szóstki i utrata pięciu punktów w jednym ustawieniu, niczego nie zmienia - odpowiadamy serią punktów i przekonująco wygrywamy drugą partię 25:14, wyrównując stan meczu na 1:1.

Set trzeci.

Szóstka podtrzymuje dobrą dyspozycję z seta drugiego, a trzy kolejne błędy Wiślaczek w ataku już na początku, wyraźnie podcinają Im skrzydła (0:3). Dominika Żółtańska kończy swoją piłkę i jest 4:2 dla nas. Budujemy przewagę - po zagrywce M. Wyszomierskiej Wisła popełnia błąd i jest 7:3, czas dla rywalek nie pomaga, a Szóstka niesiona dopingiem około 20 kibiców z Biłgoraja, gra jak w transie.

Po wygraniu długiej wymiany jest już 8:5. Paula Rauch posyła asa, a w kolejnej akcji kończy z drugiej linii. Wisła budzi się jeszcze tylko na moment, powoli i mozolnie odrabiając straty i wyciągając wynik na 14:10 dla Szóstki. Tym razem czas wzięty przez trenera Wrzeszcza przynosi skutek, bo pierwszą akcję po przerwie kończy kiwką Karolina Filipowicz. Jeszcze tylko kolejna seria punktów Biłgorajanek i prowadzimy 20:11. Pewnie i bez niedomówień wygrywamy 25:13.

Set czwarty.

Bardzo zdeterminowane w tym secie Wiślaczki, od pierwszych piłek przeciwstawiają się naszej drużynie, tocząc wyrównaną walkę i depcząc Szóstce cały czas po piętach (2:3, 6:7). Doprowadzają w końcu do remisu 8:8. Daria Kundera blokuję swoją rywalkę z drugiej strony siatki i jest 10:10. Przy stanie 11:13 Wiślaczki popełniają błąd na siatce, a w kolejnej akcji Dominika Żółtańska zatrzymuje na pojedynczym bloku Jagodzińską i trener Wisły zmuszony jest do wzięcia czasu (11:14).

Rywalki jednak odrabiają straty, doprowadzając do stanu 15:16. Po przerwie, wziętej przez trenera Wrzeszcza, Paula Rauch zdobywa punkt pięknym atakiem. Martyna Wyszomierska posyła asa z zagrywki i prowadzimy 18:15. Paula ponownie kończy swój atak i w decydującą fazę meczu wchodzimy prowadząc 19:15. Po kolejnej akcji dobrze grająca kapitan Wisły, Karolina Surma wpada w siatkę i z bólem zostaje zniesiona z boiska (odnosi kontuzję która może ją wyeliminować z gry na dłuższy czas).

Po kolejnym asie serwisowym naszej kapitan prowadzimy 23:17, Wisła odrabia jeszcze 3 punkty, ale to wszystko, na co Ją było stać tego dnia. Po błędzie przeciwniczek w ataku, wygrywamy tę partię 25:20 i całe spotkanie 3:1.

Podsumowując okiem kibica: mecz ciężki, ale stojący na dobrym poziomie, dużo walki, zaangażowania i ogromna dawka emocji, którą można by obdzielić kilka spotkań. Piękne widowisko, zarówno dla zawodniczek, jak i kibiców, którzy zdarli gardła wspierając dopingiem swoje drużyny. I właśnie o to w sporcie chodzi - o walkę do końca, zarówno z przeciwnikiem jak i z własnymi słabościami.

WISŁA: Stachowicz, Biernatek, Rusinek, Jagodzińska, Stojek, Surma oraz Tokarczyk (l), Janota, Pytel, Szady, Guzikiewicz, Leszek. Trener: Lesław Kedryna.

SZÓSTKA: Filipowicz, Żółtańska, Wyszomierska, Rauch, Kocemba, Kundera oraz Pietrzyk (l), Frączek, Obszyńska. Trener: Paweł Wrzeszcz.


Autor: Marcin Koper
Szóstka znów nie do zatrzymania!
2011-11-28

Kolejny znakomity występ zanotowały w dniu wczorajszym siatkarki Szóstki Black Red White Biłgoraj, pewnie pokonując u siebie w dwunastej kolejce spotkań o mistrzostwo II Ligi Kobiet, zajmujący szóstą pozycję w lidze, zespół Paleo Pogoń Proszowice 3:0, w trzech krótkich setach do -14, -17 i -20.

Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej gry obu zespołów punkt za punkt (2:2), jednak z biegiem czasu inicjatywę na boisku zaczęła przejmować drużyna Szóstki, a po asie serwisowym Martyny Wyszomierskiej wychodzimy na prowadzenie 8:4. Drużyna Pogoni nie daje jednak za wygraną i po skutecznym bloku na Pauli Rauch doprowadza do stanu 8:6.

Od tego momentu nasze zawodniczki odnajdują swój rytm grania i zaczynają się powoli rozpędzać. Dobrze dysponowana tego dnia w przyjęciu Asia Kocemba atakuje po skosie, a Karolina Filipowicz wspólnie z Martyną kończą przechodzące piłki w pierwszym uderzeniu i spokojnie budujemy swoją przewagę. Przy stanie 16:8, po kolejnych dobrych akcjach BKS-u, trener Proszowic reaguje, prosząc o przerwę dla swojego zespołu.

Czas nie pomaga, a goście mimo usilnych starań nie są w stanie zatrzymać rozpędzonych zawodniczek z „łabędziego grodu”. Mocno wspierana przez biłgorajską publiczność Szóstka powiększa przewagę. Przy wyniku 24:14 wygrywamy kolejną akcję, wygrywając tym samym pierwszą partię meczu 25:14 i obejmując prowadzenie w spotkaniu 1:0.

Druga partia toczyła się punkt za punkt do stanu 7:6, wówczas kapitan zespołu Paula Rauch popisuje się silnym atakiem z drugiej linii, wyprowadzając nas na dwupunktowe prowadzenie. W kolejnych akcjach Karolina „łapie” na pojedynczym bloku swoją rywalkę, a Dominika Żółtańska atakuje po bloku i prowadzimy juz 10:6.

Rywalki odrabiają co prawda 2 punkty, doprowadzając do stanu 11:9, ale w tym momencie Szóstka pokazuje rywalkom, że oprócz dobrej gry w ataku, doskonale radzi sobie także w polu serwisowym. Karolina posyła kolejne trudne zagrywki, w tym asa i powiększamy przewagę do pięciu oczek (14:9). Przy czteropunktowym prowadzeniu biłgorajanek środkowa Daria Kundera popisuje się silnym atakiem, którego nie jest w stanie wybronić libero rywalek i piłka uderza o sklepienie hali. Walczące ambitnie i do końca młode zawodniczki Pogoni bronią atak BKS-u i wyprowadzają jedną z nielicznych kontr, zmniejszając przewagę gospodyń do pięciu punktów (20:16).

Jednak to wszystko na co było stać przyjezdne w tym secie. Przy 21:17 Karolina powtórnie raczy rywalki serią trudnych zagrywek, a po skutecznym ataku Dominiki Żółtańskiej z prawego skrzydła Szóstka mogła się cieszyć z wygrania drugiej odsłony meczu 25:17.

Trzeci set to pressing naszych zawodniczek już od początku partii. Przy stanie 1:0 Martyna dostaje czapę od rywalki z drugiej strony siatki i Proszowice wyrównują. Jak się miało później okazać był to ostatni remis w tym spotkaniu. Przy prowadzeniu biłgorajanek 5:3 na zagrywce pojawia się Paula Rauch i posyła serię 4 asów pod rząd, siejąc spustoszenie w szeregach przeciwniczek i powiększając przewagę do 6 punktów. A po wybronieniu sytuacyjnej piłki pięknie kończy atakiem z drugie linii i jest już 11:5.

Tego seta już nie możemy przegrać. W kolejnych akcjach Szóstka powiększa swoją przewagę, w pełni kontrolując przebieg spotkania. Wprowadzona w drugiej części seta Katarzyna Gorczyca posyła asa i jest 18:10.

Krótki zryw Proszowic pod koniec nie mógł niczego już zmienić i po dobrym spotkaniu w niespełna „godzinkę z prysznicem” wygrywamy seta do -20, a całe spotkanie 3:0, umacniając się tym samym na pozycji lidera grupy.

Podsumowując: te kilka miejsc, jakie dzieli w tabeli obie drużyny, doskonale pokazywało różnicę w umiejętnościach oraz cele, jakie stawiają przed sobą obie ekipy w tym sezonie. A dobra gra i dyspozycja naszego zespołu może być pozytywnym prognostykiem przed zbliżającym się w szybkim tempie meczem na szczycie pomiędzy liderem, a wiceliderem (Szóstką i Karpatami Krosno) już za tydzień.


Autor: Marcin Koper
Pierwsza część sezonu za nami
2011-11-25

Pierwsza część sezonu zasadniczego za nami, a dotychczasowe dokonania naszej drużyny trzeba i należy ocenić tylko i wyłączenie dobrze, jeśli nie bardzo dobrze.

Okiem kibica i widza:

Zmieniło się w tym sezonie bardzo wiele.

Począwszy od nowej hali, na której Szóstka rozgrywa swoje mecze (OSiR Biłgoraj), poprzez gościnne występy kadetek i seniorek we Frampolu, a skończywszy na nowych zawodniczkach reprezentujących nasz klub.

Nie zmieniło się tylko jedno: wierni kibice, którzy tak samo jak na hali ZSBiO, zawsze są gotowi wspomóc siatkarki swoją obecnością i dopingiem.

Ale w sporcie jest jak w życiu, zmiany są nieuniknione i są jego integralna częścią …o ile prowadzą do lepszego.

Po ostatnim sezonie klub rozstał się m. innymi z Sylwią Chmiel (obecnie KSZO Ostrowiec Św. - I liga), Gabrielą Gasidło (obecnie Karpaty Krosno – II liga), Marleną Bębenek (obecnie AZS Politechnika Śląska Gliwice), oraz Magdaleną Banecką która po kilku latach przerwy wróciła na parkiety Plus Ligi Kobiet i od ponad tygodnia, reprezentuje klub Aluprofu Bielsko-Biała jako libero.

W ich miejsce przyszły nowe zawodniczki.

Na pierwszy rzut oka widać, że nowe reprezentanki naszego klubu (przypomnę, że Szóstkę wzmocniły w tym roku przyjmujące D. Żółtańska i J. Kocemba, środkowa M. Wyszomierska oraz libero z Dalinu Myślenice – J. Pietrzyk) wniosły do gry nową jakość, świeżość i zaangażowanie, co w konsekwencji doprowadziło do podniesienia poziomu sportowego całej drużyny.

Młode wychowanki BKS-u w trakcie pierwszej rundy wielokrotnie dostawały od trenera P. Wrzeszcza szansę na pokazanie własnych umiejętności, ogrywały się, nabierając pewności i doświadczenia u boku starszych koleżanek.

Szczególnie ostra rywalizacja w drugiej części sezonu, zapowiada się na środku siatki. Wydaję się, że Daria Kundera i Martyna Wyszomierska będą bronić swoich pozycji przed wracającą do zdrowia Izabelą Wszołą. Iza, mimo młodego wieku, ma całkiem spore możliwości i napewno zechce powalczyć z Darią i Martyną o pierwszą szóstkę.

Z tyłu jest podobnie, bo wchodząca często z ławki Katarzyna Gorczyca, też się ostatnio sporo nauczyła i łatwo miejsca w 12-ce nie odda.

Wszyscy wiemy, że taka zdrowa rywalizacja może jedynie wpłynąć na podniesienie poziomu sportowgo zespołu, a myślenie o tym, jak to wykorzystać, powinniśmy pozostawić trenerowi Wrzeszczowi.

Lecz wracając do „miejsca” Szóstki w lidze…

Sytuacja w tabeli naszej grupy przedstawia się dosyć jasno.

Maksymalna ilość zgromadzonych punktów i tylko jeden przegrany set z Jedynką Tarnów, stawia nas powtórnie w gronie faworytów do wygrania II ligi, co w konsekwencji da czwarty pod rząd awans do turnieju finałowego i prawo walki o upragnioną od lat I ligę kobiet.

Po dotychczasowych wynikach można sądzić, że w ostatecznej walce o zwycięstwo w naszej grupie będą się liczyć tylko 3 zespoły:

- BKS Szóstka - wiodąca prym w lidze już od pierwszych spotkań,

- drużyna Karpat Krosno tracąca do Szóstki 4 punkty, gdzie gra obecnie 4 byłe zawodniczki Szóstki, z tego dwie to nasze wychowanki (J. Beda, J. Paluch). Mecz z Karpatami BKS rozegra u siebie 3.12.11 w 13 kolejce spotkań,

- AGH Galeco Wisła Kraków – wiślaczki stawiane przed sezonem w gronie faworytów do awansu, tracą na półmetku rozgrywek 7 punktów do lidera, a po sromotnej porażce w Biłgoraju 0:3 z pewnością będą chciały wziąść srogi rewanż. Mecz z Wisłą zagramy 10.12.11 w Krakowie (są jeszcze wolne miejsca na wyjazd z kibicami).

Może się więc okazać, że następne 3 tygodnie będą miały decydujący wpływ na końcowy układ tabeli i finalne rozstawienie zespołów przed fazą play off.

Jeśli chodzi natomiast o sytuację w pozostałych trzech grupach, to sprawa wydaje się być dosyć prosta i „prawie” z góry przesądzona.

W grupie pierwszej, niezagrożenie prowadzi z kompletem punktów zespół MLKS Zawisza Sulechów( woj. lubuskie).

Ta sama sytuacja jest w grupie III, gdzie borykający się jeszcze 2 sezony temu z problemami finansowymi zespół Budowlanych Toruń (były klub K. Filipowicz ), pewnie zmierza po zwycięstwo.

Jedyna niewiadoma to grupa II, gdzie sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, a prowadzący Sokół Katowice, ma tylko 2 punkty przewagi nad piątą w tabeli Silesią Volley Mysłowice.

Ale nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu, bo jak wszyscy wiemy historia już nie takim pewniakom figla spłatać potrafiła…


Autor: Marcin Koper
Dwudziesty dziewiąty set…
2011-11-13

Każda dobra passa ma swój kres i każda piękna seria kiedyś się kończy. Tymi oto słowami można opisać to, co działo się w dniu wczorajszym w Tarnowie, w dziesiątej kolejce spotkań, w meczu pomiędzy „miejscową” Jedynką i naszą Szóstką.

Ale spokojnie, drodzy kibice i sympatycy Szóstki…, wygraliśmy; zdecydowanie, bez niedomówień, a nawet bez „zbytniego zagrożenia…, tyle że tym razem nie 3:0, tak jak w poprzednich dziewięciu meczach, a 3:1 (tak przy okazji, trzeba to jeszcze sprawdzić, ale to może być nawet nowy rekord klubu – 28 KOLEJNYCH WYGRANYCH SETÓW W LIDZE!),

O tym specjalnie dla Was, trener BKS Szóstka Biłgoraj, Pan Paweł Wrzeszcz:

„…dziś dziewczyny wygrały z drużyną Jedynki Tarnów w stosunku 3:1.W sumie straciliśmy jednego seta, ale dobrze się stało, gdyż zespół bardzo dobrze wybrnął z tej sytuacji. Psychicznie zawodniczki cały czas bały się przegrania tego pierwszego seta i właśnie dzisiaj to nastąpiło, a one same nie wiedziały, jak na to zareagują na boisku. I wydaje mi się że, ta przegrana partia wpłynie na drużynę w ten sposób, że się ona odblokuje…, nawet w komentarzach po meczu – między sobą zawodniczki powiedziały mi, że dobrze, że to jedno rozdanie przegrały, bo poczuły ulgę, a jeden przegrany set to nic, bo zdobyliśmy komplet punktów. (…) tą część przegraliśmy 29:27, pozostałe partie całkowicie do jednej bramki.”

Decydująca faza drugiego seta toczyła się na przewagi 22:21 i 23:22 dla Jedynki, później piłka setowa dla Szóstki 25:24, tarnowianki znowu obejmują prowadzenie i kończą wygrywając.

„…w sumie ten drugi set, którego przegraliśmy, też powinien być do jednej bramki, gdyż w pierwszym pewnie wygrywamy do 13, w drugim przegrywamy do 27, a kolejne dwa wygrywamy bezproblemowo do 16 i znowu do 13.

W przegranej partii, przy naszym prowadzeniu 16:10, zespół stanął. Dziewczyny zaczęły popełniać błędy w przyjęciu, rozegraniu i w ataku, a z biegiem czasu nie było lepiej i w ten sposób przegraliśmy…”.

„…Zakończyliśmy właśnie pierwszą część rundy zasadniczej i przygotowujemy się, by pracować nad siłą i wytrzymałością. Mecz z Proszowicami, później Krosno u siebie (wicelider) i kolejne rywalki. Ważne jest natomiast to, iż cel, jaki postawiliśmy przed sobą, a więc zakończenie pierwszej części rundy zasadniczej na zero, został osiągnięty”.

Wyniki pozostałych spotkań tej rundy w naszej grupie też ciekawe.

Bo o ile zwycięstwo wicelidera Karpat Krosno ze słabym MOS Wieliczka nie dziwi nikogo, to porażka na wyjeździe Wisły Kraków z Siarką Tarnobrzeg 2:3 jest co najmniej zastanawiająca. Forma Siarki rośnie i ma ona już tylko jeden punkt straty do miejsca premiowanego grą w play off.

Podsumowując, cieszyć się trzeba i można, kto wie, czy nie bardziej ze zwycięstwa 3:1 niż z kolejnego 3:0, bo idąc tokiem myślenia trenera, jak i samych siatkarek – u sportowców „odblokowanie psychiki” jest rzeczą ważną, miejmy nadzieję, że ten „jeden set” to właśnie spowodował…


Autor: Marcin Koper
Szóstka Biłgoraj - Mks Mos Wieliczka
2011-11-10

Jak tu pisać o tym meczu ... nie bardzo wiem, bo mimo, iż jestem zagorzałym fanem i kibicem Szóstki i do tego prawie "prawie obiektywnym" (z naciskiem na "prawie"), to do relacji z tego spotkania podejdę trochę z "przymrużeniem oka" (przynamniej częściowo). Bo jak tu pisać o kolejnym "wielkim zwycięstwie" Szóstki nad MKS MOS Wieliczka (dziewiątym pod rząd i do tego wszystkie w stosunku 3:0), jak by nie było, nad "czerwoną latarnią" nasze grupy.

Ostatni zespół tabeli, który grając pierwszy sezon w drugiej lidze, nawet "nie zbiera doświadczenia", tylko po prostu dostaje lanie od każdego.

MOS Wieliczka to zespół, który ugrał do tej pory w ośmiu spotkaniach "dwa punkty", a wygrał 7 setów – przegrywając 23!.

I jak to się ma to "Szóstki"...

Komplet zwycięstw, maksymalny stosunek setów, a do tego pewne prowadzenie w grupie, że już nie wspomnę otwarcie o tym, że aspirujemy po raz kolejny do upragnionej przez nas wszystkich pierwszej ligi...

Wynik wszyscy znamy, w setach do -18, -22, -23 i choć zwycięzców się nie sądzi..., to nasze drogie siatkarki, w następnym meczu nie grajcie, jak dziś, na 50% możliwości (żeby horrorów w końcówkach setów nie tworzyć ), ale dajcie z siebie chociaż z 80%, a z Waszym potencjałem i doświadczeniem, wystarczy to na każdego innego rywala w tej grupie.

100% z Siebie macie dać "na barażach", bo my kibice na 100% procent wierzymy, że będą.

Szóstka Biłgoraj - MKS MOS Wieliczka 3:0 ( 25:18, 25:22, 25:23)

Szóstka - Filipowicz, Kundera, Rauch, Gorczyca, Kocemba, Żółtańska, Pietrzyk (libero), Frączek, Wyszomierska, Obszyńska, Blacha


Autor: Marcin Koper
Passa zwycięstw podtrzymana w Tarnobrzegu
2011-11-06

Po trudnym meczu, obfitującym w nieoczekiwane zwroty akcji, Szóstka wywiozła cenne 3 punkty z Tarnobrzega, wygrywając do zera, z tamtejszą Siarką.

Seria zwycięstw naszego zespołu, została przedłużona do ośmiu, a klub umocnił się na prowadzeniu w rozgrywkach o mistrzostwo II ligi grupy 4.

Już od początku 1 seta, widać było, że mecz ten nie będzie należał do łatwych. Gra obu zespołów punkt za punkt, ambitna postawa gospodyń, a także seryjnie popełniane błędy w przyjęciu naszych zawodniczek, wyrównywały poziom spotkania, czasami przyprawiając kibiców o „palpitacje serca”.

Równy początek meczu, po długiej i wyczerpującej akcji, Szóstka doprowadza do remisu 7:7, a w kolejnych, dobrze dysponowana tego dnie Martyna Wyszomierska kończy dwa razy ze środka i wychodzimy na 13:9, Siarka popełnia błąd w ataku i powiększamy prowadzenie. Przy stanie 16:11 dla Szóstki, rywalki zrywają się i odrabiają, w dwóch kolejnych ustawieniach, całe straty, trener Wrzeszcz bierze czas. Po przerwie, Daria Kundera posyła asa z zagrywki i wychodzimy na 1 punktowe prowadzenie 20:19. Paula z Martyną skutecznie blokują rywalkę, potem miejscowe popełniają błąd, atakując w aut i wygrywamy partię 25:21.

Początek drugiego seta zgoła odmienny. Nasze zawodniczki wychodzą na boisko skoncentrowane i po dobrej grze oraz asie serwisowym Martyny Wyszomierskiej prowadzimy 6:2. Szóstka stale powiększa przewagę, doprowadzając do 12:3 i 19:9. Przy naszym prowadzeniu 23:13, Siarka zdobywa jeszcze serię 4 punktów, jednak dobrą passę rywalek przerywa skuteczną kiwką z drugiej piłki Karolina Filipowicz, doprowadzając do pierwszej piłki setowej. Rywalki odrabiają jeszcze 3 punkty, ale to wszystko na co je stać w tym secie, ponownie kończymy seta 25:21.

Dobra gra rywalek w końcówce drugiej partii skutecznie przeniosła się na trzeciego - jak się miało okazać później, ostatniego seta.

Początek nie jest jednak zły, prowadzimy 10:6, jednak ambitnie grająca Siarka doprowadza do wyniku 14:15. Od tego momentu gra idzie punkt za punkt, a żaden z zespołów nie może uzyskać znaczącej przewagi. Kibice zgromadzeni na hali mocno dopingują do walki obie drużyny. W decydującą fazę seta wkraczamy przy wyniku 20:20. Po kilku wymianach jest 22:23, ale Joanna Kocemba kończy piłkę z lewego skrzydła i doprowadza do remisu 23:23. W kolejnej akcji Paula Rauch daje miejscowym "prezent" atakując z drugiej linii w aut i gospodynie znowu wychodzą na prowadzenie 24:23, mając nieoczekiwanie piłkę setową. Po chwili nasz dobry atak i wyrównujemy na 24:24. Gra toczy się o każdą piłkę, ale to rywalki mają kolejne piłki setowe. Dopiero przy wyniku 26:26 następuje przełamanie i to my wychodzimy na prowadzenie 27:26, a w kolejnej akcji kończymy seta i mecz, wygrywając 3:0.

Okiem kibica i widza: gra nierówna, emocji cała moc: w sumie - ciekawe widowisko z happy endem i o to właśnie w sporcie chodzi.


Autor: Marcin Koper
I Frampol też, i Frampol też przyjacielem BKS-u jest...
2011-10-30

W 7. kolejce spotkań o mistrzostwo II ligi kobiet, Szóstka podejmowała drużynę Dalinu Myślenice we Frampolu, a więc w miejscu, w którym już 3-ci rok działa sekcja młodzieżowych naszego klubu, współfinansowana zresztą przez tamtejsze władze.

Mecz odbył się w niedawno oddanej do użytku Hali Sportowo-Widowiskowej przy Szkole Podstawowej i Gimnazjum we Frampolu. Jest to piękny, pełnowymiarowy obiekt (arena o wymiarach 44 x 25,13 m z trybunami na 220 miejsc siedzących stałych i 180 miejsc siedzących dostawianych), którego budowa kosztowała ok. 8 ml złotych.

Frekwencja na trybunach dopisała, a miejscowi kibice, którzy licznie przybyli na mecz, z pewnością nie żałują czasu, jaki poświęcili na jego obejrzenie, gdyż zawodniczki obu zespołów zgotowały Im bardzo dobre siatkarskie widowisko.

Trzeba powiedzieć szczerze, że Dalin Myślenice – zespół ze środka tabeli – sprawił naszej drużynie, aspirującej do wyższej klasy rozgrywkowej, nieoczekiwanie duże problemy.

Od początku pierwszego seta, trener Paweł Wrzeszcz wystawia w pierwszym składzie wychowankę Katarzynę Gorczycę, zawodniczka rewanżuje się dobrą grą ze środka i w bloku. Po wyrównanym początku, przy stanie 9:8, Karolina Filipowicz posyła asa, a jej koleżanki w kolejnej akcji blokują dwukrotnie siatkatrki Dalinu i jest 12:8. Dobrze dysponowana tego dnia Dominika Żółtańska posyła kolejne trudne zagrywki i spokojnie „odjeżdżamy” na 16:10.

Jednak „kobiety zmienne są” i niespodziewanie set, który wydawał się być pod kontrolą Szóstki, wyrównuje się. Nie pomaga czas dla naszych zawodniczek, a Dalin, zdobywając pięć kolejnych punktów (w tym 2 blokiem), doprowadza do stanu 17:17. W końcu Szóstka „przełamuje się”, Paula Rauch sieje spustoszenie zagrywką, a seta kończy, wprowadzona w końcówce, Martyna Wyszomierska.

Od samego początku drugiej partii trener wystawia drugą rozgrywającą, Martynę Frączek. Przy stanie 11:10 dla naszego zespołu, na zagrywkę wchodzi „Leon” (Ania Kowalik) – była rozgrywająca Szóstki i BKS traci 7 punktów w jednym ustawieniu, przegrywamy 11:17. Potem jeszcze po długiej wymianie Dalin zdobywa punkt na 19:13 i kiedy widmo porażki w drugim secie coraz bardziej zagląda nam w oczy, dziewczyny nagle „się budzą”... Daria Kundera kończy z prawego skrzydła, świeżo wprowadzona w miejsce Joanny Kocemby – Sylwia Obszyńska zdobywa punkt plasowanym atakiem po przekątnej, a Paula dokłada swoje z drugiej linii oraz z pola serwisowego i wychodzimy na prowadzenie 23:20.

Grając punkt za punkt, wygrywamy seta 25:22.

Trzecia partia bez historii... wyraźnie podłamane końcówką drugiego seta zawodniczki z Myślenic, nie będąc w stanie wytrzymać presji gospodyń, przegrywają 25:18.

MVP meczu zostaje wybrana Dominika Żółtańska, a nagrodę wręcza jej burmistrz Frampola, Pan Tadeusz Niedźwiecki.

Mówimy, że „zwycięzców się nie osądza”, ale podsumowując: wygrana cieszy, styl trochę mniej. I choć wyniki w poszczególnych setach tak sugerują (wygrana do -19,-22,-18), to wcale nie był to mecz „do jednej bramki”.

Nierówna gra, wahania, błędy, punkty seryjnie tracone w jednym ustawieniu, pokazują, jak wiele pracy czeka jeszcze nasz zespół.

Cieszy to, że trener Wrzeszcz bardzo odważnie postawił w tym meczu na nasze młode wychowanki (K. Gorczyca, M. Frączek i S. Obszyńska), bo kiedy je ogrywać jak nie w takich właśnie spotkaniach.

PS.

Kończąc relację, wspomnę jeszcze tylko o tym, jak trudny był to mecz dla naszej libero, Joanny Pietrzyk... Musiała wyjść na boisko i zagrać, jak najlepiej potrafi, przeciw koleżankom i klubowi, który reprezentowała przez kilka ostatnich lat, ale cóż, takie jest życie sportowca...


Autor: Marcin Koper
Szóstka pewnie zwycięża w Rzeszowie
2011-10-23

Mecz na szczycie, szóstej kolejki naszej grupy, pomiędzy miejscowym wiceliderem, zespołem Bolesław Rzeszów, a naszą Szóstką Biłgoraj dobiegł końca.

Stres o wynik już za nami, emocje opadły i można poddać racjonalnej analizie przebieg tego widowiska. Jedyne, co zostało ze sfery „emocjonalnej”, to nadzieja i entuzjazm.

Nadzieja i entuzjazm, dlatego, że jeszcze trochę trudu i zaangażowania ze strony zawodniczek oraz trenerów i może być bardzo dobrze w tym sezonie.

Ale dość o tym, skupmy się na meczu…

Zespół Bolesława – wiadomo, dopiero drugi sezon w lidze i o ile w poprzednim walczył o utrzymanie, to w tym, jest w czołówce - rozwinął się sportowo, potrafi walczyć i niejednemu z rywali już zdążył „napsuć krwi”.

Z drugiej strony siatki, Szóstka, wzmocniona od tego sezonu nowymi, ale już mocno doświadczonymi siatkarkami, które „z niejednego siatkarskiego pieca chleb jadły”, przed którymi po raz kolejny postawiono ten sam cel, wiadomo jaki. I właśnie na parkiecie w Rzeszowie Szóstka zrobiła kolejny mały krok, przybliżający do jego realizacji.

Początek pierwszego seta, prawie wyrównany, gra idzie punkt za punkt. Tylko, jak w reklamie - prawie, robi wielką różnicę… Przy stanie 11:9 dla gospodyń wchodzi na zagrywkę Paula i tak jak najlepiej potrafi, posyła na drugą stronę siatki kilka mocnych zagrywek. Pomaga jej kończąc przechodzącą piłkę, dobrze ostatnio dysponowana, Karolina Filipowicz i prowadzimy 13:11. W dalszej fazie seta zawodniczki Szóstki spokojnie punktują rywalki ze skrzydeł, a wyraźnie stremowane i zdekoncentrowane gospodynie popełniają seryjne błędy w polu zagrywki. Seta kończy atakiem z drugiej linii Paula Rauch ustalając wynik na 25:21.

Dobra passa naszego zespołu trwa również w drugiej odsłonie. Zaczynamy od prowadzenia 4:0. Ciągłe błędy rzeszowianek psują obraz gry, ale pozwalają odskoczyć Szóstce na 8 punktów do stanu 11:3. Przeciwniczki zrywają się jeszcze na moment i wyciągają, na 10:13, ale to wszystko, na co je stać. Gramy swoje, i ciągle powiększając przewagę, wygrywając do 15.

Trzeci set przebiega w podobnym „rytmie”. Budując przewagę od samego początku, zwyciężamy do 19, nie potrafiącą odwrócić losów tego meczu, drużynę z Podkarpacia.

Podsumowując, gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a jak widać po wynikach setów, nasze zawodniczki tego wieczoru na zbyt wiele rywalkom nie pozwoliły, a seryjne błędy rywalek, tylko ułatwiły nam zwycięstwo.

Kolejny mecz gramy w sobotę 29.10.2011 r. z Dalinem Myślenice – byłą drużyną naszej libero Joanny Pietrzyk.


Autor: Marcin Koper
Szóstka na fotelu lidera
2011-10-20

Cóż, od czego by zacząć tę relację ze środowego spotkania… Może od tego, że jaki wynik, taki mecz. I w sumie to tym można by skończyć, bo ten, kto był, ten widział, a kto nie był, ten na pewno domyślałby się po wyniku dużej przewagi Szóstki, i tak rzeczywiście było.

Dziewczyny wygrały pewnie w trzech setach (25:16, 25:19, 25:17).

Prowadzimy od samego początku. Po pierwszej „asowej” zagrywce Karoliny Filipowicz wychodzimy na 1:0, błąd Patrii i dobry atak Dominiki, i jest już 3:0. Rywalki odgryzają się atakiem po bloku… i tak już prawie do końca seta, bo na każdy punkt Sędziszowianek odpowiadamy średnio dwoma.

Dobrze prezentuje się jak zawsze Paula Rauch, zarówno w ataku, jak i w bloku z Darią Kunderą, gdzie wspólnie dwukrotnie blokują rywalki. Daria „rozkręca się” i kończy mocnymi atakami kilka piłek. Rozgrywająca Karolina „daje pograć” wszystkim koleżankom.

Asia Kocemba, łącznie z Dominiką Żółtańską, kończą swoje ataki i niezagrożenie prowadzimy 17:10 i 22:15. Przyjmująca Asia Kocemba, po ataku z prawego skrzydła, doprowadza nas do piłki setowej na 24:16, a seta kończy w „pierwszym uderzeniu”, chwilę wcześniej wprowadzona z ławki kadetka Sylwia Obszyńska.

W drugim secie, mocno zmotywowane zawodniczki Patrii, są w stanie wytrzymać grę „punkt za punkt” do stanu 8:8, robią kilka błędów w ataku oraz serwisie i wychodzimy na prowadzenie 13:10. W kolejnej akcji z przechodzącej piłki kończy środkowa Sędziszowa i rywalki doprowadzają do stanu 13:11.

Na zagrywkę wchodzi kapitan zespołu – Paula, Asia Kocemba wykorzystuje dobre rozegranie Karoliny i zwiększamy przewagę na 15:11. Wtedy Paula „uruchamia” swoją silną zagrywkę, posyłając dwa „asy” po przekątnej i „bombę” po prostej, powiększając dystans do „7 oczek”.

Przy stanie 22:14 rywalki zrywają się jeszcze do walki, zdobywając 4 punkty w jednym ustawieniu. Seta kończy jednak dobrze grająca tego dnia nasza środkowa, Daria Kundera.

W trzecim secie „w miarę” wyrównana walka toczy się do stanu 16:16. Wtedy na zagrywkę wchodzi przyjmująca, Joanna Kocemba, rozpoczynając serię 8 zagrywek z rzędu, dwa razy na pojedynczym bloku zatrzymuje rywalki Karolina, a mecz kończy, ustalając wynik na 25:17, Daria.

Trener Paweł Wrzeszcz, widząc przewagę naszych zawodniczek, dał w tym spotkaniu szansę na „ogranie się” kilku młodszym siatkarkom, spoza pierwszej szóstki, wpuszczając je na krótkie zmiany.

Zwycięstwo to, wobec „pauzy” drużyny RKS Bolesław V LO Rzeszów, pozwoliło naszym zawodniczkom na objęcie fotela lidera w rozgrywkach II ligi gr. 4. Pozycji tej będziemy bronić już w sobotę na wyjeździe, właśnie z drużyną z Rzeszowa.

Kibiców chętnych na wyjazd do Rzeszowa zapraszamy i prosimy o kontakt z numerem telefonu podanym „w komentarzu” w zakładce Forum.

Szóstka: Filipowicz, Kocemba, Kundera, Rauch (kapitan), Wyszomierska, Żółtańska, Pietrzyk (libero), Frączek, Kiełbasa, Blacha, Obszyńska.


Autor: Marcin Koper
Biłgorajsko-norweskie konfrontacje siatkarskie
2011-10-17

W przerwie pomiędzy drugą i trzecią kolejką rozgrywek w Wojewódzkiej Lidze Kadetek nasze młode adeptki sztuki siatkarskiej odbyły krótką „wizytę” w Centrum Turystyki i Rekreacji w Kielnarowej. Przebywała tam w dniach 10–14.10.2011 r. liczna grupa „48 norweskich sportowców (siatkarzy) ze szkoły sportowej Topp Volley Norge… sportowcy uczestniczyli w treningach, sparingach, wykładach poświęconych zdrowemu stylowi życia”.

Nasze kadetki, wzmocnione kadrowo zawodniczkami trenującymi z seniorkami, rozegrały dwa mecze sparingowe.

I Drużyna w składzie: Martyna Frączek, Katarzyna Gorczyca, Urszula Kanar, Anna Blacha, Agnieszka Jechalke, Sylwia Obszyńska, Dominika Leszczyńska, Katarzyna Kapuśniak zmierzyła się z Topp Volley Norge rocznik 1993–94, ulegając w stosunku 1:2.

Natomiast II Drużyna, a tak naprawdę "II szóstka" drużyny kadetek, w której zagrały: Paulina Brus, Klaudia Dworniczak, Agnieszka Wróbel, Katarzyna Cios, Magdalena Różańska, Karolina Tokarz, Karolina Tomaszewska i Agnieszka Kiełbasa, wygrała ze swoimi rówieśniczkami (rocznik 1995–96) z Norwegii w stosunku 2:1.

Podczas naszego pobytu w Kielnarowej doszło także do spotkania pomiędzy kadrą trenerską obu klubów, podczas której, wymieniono m.in. materiały szkoleniowe, a trener drużyny seniorek Paweł Wrzeszcz przeprowadził krótki wykład. Mamy nadzieję, że nasz krótki pobyt na zgrupowaniu drużyny norweskiej będzie początkiem owocnej współpracy pomiędzy klubami.

Atrakcją zgrupowania był wyjazd na mecz PlusLigi pomiędzy miejscową drużyną Assecco Resovii Rzeszów, a niepokonaną od 7 lat na ligowych parkietach drużyną Mistrza Polski Skrą Bełchatów. Spotkanie rozgrywane na hali Podpromie zakończyło się, ku uciesze licznie zgromadzonych kibiców, zwycięstwem Resovii 3:2, a naszym młodym zawodniczkom choć przez chwilę dało „dotknąć” wielkiego siatkarskiego świata.


Autor: Marcin Koper
Kadetki prowadzą w lidze
2011-10-17

09.10.2011 r. odbyła się druga kolejka Wojewódzkiej Ligi Kadetek.

Po wyjazdowym zwycięstwie w pierwszej kolejce nad drużyną Tempo Chełm, nasze młode siatkarki podejmowały w roli gospodyń drużynę MKS-u Kraśnik.

Nie okazały się jednak zbyt gościnne, gładko odprawiając rywalki w 3 setach (25:10, 25:3, 25:10). O zwycięstwie przesądziła bardzo dobrze wykonywana zagrywka. Kibice zgromadzeni na meczu mogli podziwiać sytuację rzadko oglądaną na siatkarskich parkietach.

W drugim secie Szóstka zdobyła 15 pkt. w jednym ustawieniu, a znajdująca się w tym czasie w polu zagrywki, serwująca z wyskoku Sylwia Obszyńska (grająca także dla seniorek) wprost rozstrzeliwała zagrywką rywalki z Kraśnika.

Pierwsze punkty straciliśmy przy stanie 21:0, a drugi set zakończył się wynikiem 25:3.

Jeszcze set trzeci, w którym nasze zawodniczki wygrały 25:10 i dziewczyny mogły cieszyć się spokojnego zwycięstwa.

Szóstka Biłgoraj – MKS Kraśnik 3:0 (25:10, 25:3, 25:10)

Szóstka: Martyna Frączek, Agnieszka Wróbel, Dominika Leszczyńska, Magdalena Monastyrska, Joanna Skubisz, Katarzyna Kapuśniak, Karolina Tokarz, Karolina Tomaszewska, Sylwia Obszyńska, Magdalena Różańska, Klaudia Dworniczak, Paulina Brus.

UKS ZSO Urzędów – Szóstka Biłgoraj 0:3 ( 7:25,15:25,20:25)

Podobny przebieg do meczu z MKS Kraśnik miało spotkanie trzeciej kolejki Wojewódzkiej Ligi Kadetek z 16.10.2011, na wyjeździe z UKS ZSO Urzędów.

Nie potrafiące stawić skutecznego oporu zawodniczki z Urzędowa gładko przegrały w trzech setach w niespełna godzinę. Wynik ten, przy niespodziewanej porażce kadetek Tomasovii na wyjeździe z Tempo Chełm, pozwolił naszemu zespołowi wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli, z punktem przewagi właśnie nad tomaszowiankami.

Trener Zbigniew Różański dał szansę na pokazanie umiejętności wszystkim zawodniczkom, a debiut w barwach Szóstki zaliczyła Agnieszka Blicharz.

Szóstka Biłgoraj: Martyna Frączek, Agnieszka Wróbel, Dominika Leszczyńska, Magdalena Monastyrska, Joanna Skubisz, Katarzyna Kapuśniak, Karolina Tokarz, Sylwia Obszyńska, Magdalena Różańska, Klaudia Dworniczak, Paulina Brus, Agnieszka Blicharz


Autor: Marcin Koper
Szóstka pewnie wygrywa w derbach.
2011-10-16

Po pełnym napięcia meczu z końca stycznia 2011 r., z lokalnym rywalem Tomasovią, który zakończył się zwycięstwem Szóstki dopiero w tie-breaku, oczekiwaliśmy także i tym razem wyrównanego i stojącego na dobrym poziomie widowiska siatkarskiego. Lecz, jak to w życiu bywa, oczekiwania oczekiwaniami, a rzeczywistość rzeczywistością.

Mocno osłabiony kadrowo po ostatnich rozgrywkach zespół Tomasovii, borykający się już od początku tego sezonu z kontuzjami dwóch podstawowych zawodniczek, nie był w stanie przeciwstawić się grającej dobrze, ale „bez fajerwerków” Szóstce Biłgoraj. Wygrana naszych siatkarek nie była ani przez moment zagrożona.

Pewne prowadzenie obejmowane już od początku każdego seta, silna zagrywka z wyskoku, zarówno naszej kapitan, Pauli Rauch, jak i Dominiki Żółtańskiej, uniemożliwiająca Tomaszowiankom dokładne przyjęcie, a tym samym i rozegranie, odniosła swój skutek.

„Robiący swoje” blok skutecznie powstrzymywał ataki Tomasovii w kluczowych momentach setów i pozwalał Szóstce na grę bez tzw. ”noża na gardle”, a duża ilość błędów gospodyń pozwalała w konsekwencji naszym zawodniczkom na spokojne prowadzenie własnej gry.

Wydaje się, że spore już doświadczenie siatkarskie i ogranie biłgorajanek pozwoli im spokojnie i bez „zbędnych ciśnień” przejść przez całą rundę zasadniczą.

Nie można jednak wypowiadać się o grze naszych siatkarek w samych superlatywach, bo inne są cele i oczekiwania sportowe Tomasovii, walczącej w tym sezonie o utrzymanie, a inne Szóstki.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, że mecz ten należał do takich, które należało wygrać jak najmniejszym nakładem sił i nasza drużyna tak właśnie zagrała, przynosząc sobie samym i żywiołowo dopingującej każdą akcję, grupie biłgorajskich kibiców, dużą radość.

PS.

Kolejny mecz już w środę 19.10.2011 r., o godzinie 17.00, kiedy to zmierzymy się z zajmującą 4 miejsce w tabeli, Patrią Sędziszów Młp.


Autor: Marcin Koper
Szóstka Biłgoraj - Wisła Kraków 3:0
2011-10-09

Tego chcieliśmy, oczekiwaliśmy i to też dostaliśmy. Wisła Kraków, jedna z najsilniejszych drużyn naszej grupy, naszpikowana byłymi zawodniczkami I-ligowego AZS UE Kraków, poległa. I to w jakim stylu!

A zaczęło się dość niepewnie i bojaźliwie…

Wyrównany początek, obydwie drużyny, zdając sobie w pełni sprawę z własnych możliwości i siły ataku, podeszły do siebie z pełnym szacunkiem i respektem.

Po dobrej zagrywce naszej kapitan Pauli Rauch, wychodzimy na prowadzenie 2:1. Krakowianki nie pozostają dłużne, ale mocny atak po skosie naszej przyjmującej, Dominiki Żółtańskiej i prowadzimy 5:4. Środkowa Martyna Wyszomierska doskonale blokuje swoją rywalkę z drugiej strony siatki i robi się 6:4, zawodniczka Wisły atakuje w aut i mamy 8:5, jednak po bloku na Pauli prowadzimy już tylko 8:7.

Emocje na boisku dają znać o sobie od początku, ponieważ obie drużyny zdają sobie sprawę, że stawką tego meczu, mimo początku sezonu, może być prowadzenie w grupie IV po 1-szej rundzie rozgrywek. Gra idzie „cios za cios”. Kolejne ataki Martyny Wyszomierskiej ze środka i Joanny Kocemby z lewego skrzydła i jest 12:12. Po dobrej kiwce Pauli z drugiej linii doprowadzamy do stanu 13:13. Kraków cały czas ma jednak inicjatywę, zagrywając bardzo agresywnie.

Libero Joanna Pietrzyk podbija atak skrzydłowej Wisły, a dobrze dysponowana tego dnia Martyna Wyszomierska pewnie kończy ze środka i prowadzimy 18:17. Trener zespołu z Krakowa bierze czas. Po przerwie Martyna łącznie z Paulą „robią swoje” blokując Sandrę Biernatek, a po skończonych atakach J. Kocemby i P. Rauch wychodzimy na prowadzenie 22:19. Daria Kundera dokłada punkt atakując z „obejścia” i jest 23:20. Jednak zawodniczki Wisły dochodzą na 23:22 i nerwowa końcówka jest pewna. Przy stanie 25:25 nasze dziewczyny popełniają błąd i Wisła ma piłkę setową. Odpowiedź Szóstki jest jednak błyskawiczna – dwukrotny potężny atak z drugiej linii naszej kapitan i prowadzimy 27:26. Seta rozstrzyga pewnym atakiem Dominika Żółtańska.

Po pełnym „stresu” dla obu drużyn secie I, Szóstka nie kończy dwóch kolejnych akcji i Kraków obejmuje prowadzenie 3:0. Na środku siatki dwukrotnie blokuje Daria Kundera i doprowadza do remisu 4:4. Dominika po długiej akcji obija sprytnie blok Wisły i wychodzimy na 6:4. Będące pod stałą presją naszych siatkarek i aktywnym dopingu biłgorajskich kibiców, Wiślaczki popełniają serię błędów i po bloku Darii robi się 14:10 dla nas.

Set stoi na wysokim poziomie i drużyny kończą swoje akcje w pierwszych atakach, jednak cały czas utrzymuje się zdobyta przez Szóstkę 3-4 punktowa przewaga. Przy stanie 16:13 na zagrywkę wchodzi nasza rozgrywająca Karolina Filipowicz i asem podwyższa na 17:13. Kraków jest w defensywie i widać, że tego seta BKS już nie powinien przegrać. Jednak kobieta zmienną jest i ze stanu 20:14 robi się 23:21. Na szczęście końcówka należy do nas - doświadczona Sandra Biernatek atakuje w aut i piłka setowa dla Szóstki staje się faktem. Tracimy jeszcze punkt na 24:22, ale seta kończy, serwując w siatkę, zawodniczka Wisły i prowadzimy w meczu 2:0.

Set trzeci to jednostronny popis Szóstki. Zaczynamy z „wysokiego C” - Karolina najpierw sama blokuje zawodniczkę z Krakowa, następnie rozgrywa 2 razy do Darii, która kończy z obejścia, potem jeszcze wspólny blok Darii i Karoliny i prowadzimy już 5:2. Grając punkt za punkt na 9:6 podwyższa, utrzymując dobrą skuteczność w ataku, Paula.

Przy stanie 10:6 dla Szóstki na zagrywkę wchodzi Martyna Wyszomierska i na tablicy widnieje 13:7.

W tej fazie seta nasze zawodniczki grają jak w transie, ograniczając swoje błędy do minimum i stale powiększając przewagę nad Krakowem. Mimo że na tablicy jest 20:13, nasze nie zwalniają tempa, a dobrze dysponowana tego dnia Karolina Filipowicz kończy kolejną akcję skuteczną kiwką. Wisła popełnia błąd „czterech odbić”, w następnej akcji dostaje „mocną czapę”, a Martyna punktuje „na czysto” atakiem w 9 metr i prowadzimy 24:15. Wisła zdobywa jeszcze szesnasty punkt, ale nie chcąc przedłużać egzekucji własnej drużyny zawodniczka z Krakowa zagrywa w aut i mamy wymarzone 3:0.

Podsumowując dzisiejszy mecz, myślę, że mimo widocznych jeszcze błędów (zwłaszcza w I secie), patrząc na grę naszych siatkarek można wierzyć, że w tym sezonie walka o oczekiwany od lat awans do I ligi będzie jak najbardziej realna.

BKS Szóstka Biłgoraj: Filipowicz, Kocemba, Kundera, Rauch (kapitan), Wyszomierska, Żółtańska, Pietrzyk (libero), Frączek.


Autor: Marcin Koper
W kadrze...
2011-10-09

Szóstka Biłgoraj - Wisła Kraków 3:0 (28:26, 25:22, 25:16)


Autor: Administrator ---
BKS SZÓSTKA BIŁGORAJ 2011-2012
2011-10-05

.


Autor: Marcin Koper
Tomasovia Cup Tomaszów Lubelski 3-4 września 2011 r.
2011-10-05

W dniach 3-4 września 2011 odbył się turniej towarzyski Tomasovia Cup w Tomaszowie Lubelskim.
Turniej ten był dla naszych młodych kadetek bardzo dobrym sprawdzianem ich umiejętności na tle innych rywalek, przed mającymi się wkrótce rozpocząć rozgrywkami ligowymi.

Wśród zespołów biorących udział w tych zawodach znalazły się drużyny, które osiągały już znaczące sukcesy w swoich kategoriach wiekowych.
Należy tu wspomnieć o takich zespołach jak:
- Tomasovia Tomaszów Lubelski (zeszłoroczny finalista Mistrzostw Polski Kadetek V miejsce):
- MKS San-Pajda Łańcut (półfinalista Mistrzostw Polski Młodziczek, IV m. w Ogólnopolskiej Gimnazjadzie Młodzieży w piłce siatkowej dziewcząt).
- UKS Dębowiec (ćwierćfinalista Mistrzostw Polski Młodziczek).

Zwycięstwo kadetek na tle tak silnych rywalek w Tomasovia Cup pozwala wierzyć, że dobrze przepracowany okres przygotowawczy, będzie procentował dobrą grą naszych siatkarek w czasie trwania sezonu ligowego 2011/2012.
Z tak świetnie spisującej się naszej drużyny, organizatorzy postanowili wyróżnić dwie zawodniczki: MVP turnieju została przyjmująca „Szóstki” Biłgoraj Magda Monastyrska, natomiast najlepszą rozgrywającą, Martyna Frączek.

Wyniki meczów:
Szóstka - MKS San-Pajda Łańcut I 2:0
Szóstka - UKS Dębowiec 2:0
Szóstka - MKS San-Pajda Łańcut III 2:1
Szóstka - Tomasovii Tomaszów Lubelski 2:0
Szóstka - MKS San-Pajda Łańcut II 2:0

Ostateczna klasyfikacja:
1. BKS „Szóstka” Biłgoraj
2. MKS San-Pajda Łańcut I
3. MKS San-Pajda Łańcut III
4. MKS San-Pajda Łańcut II
5. Tomasovii Tomaszów Lubelski
6. UKS Dębowiec

Na zdjęciu siedzą od lewej: Sylwia Olszyńska, Karolina Tokarz, Dominika Leszczyńska, Martyna Frączek, Klaudia Dworniczak, stoją od lewej : Katarzyna Kapuśniak, Magdalena Różańska, Katarzyna Cios, Joanna Skubisz, Agnieszka Wróbel, Magdalena Monasterska, Karolina Tomaszewska, Paulina Brus.


Autor: Marcin Koper


   
Strona Biłgorajskiego Klubu Sportowego Szóstka. Wszelkie prawa zastrzeżone.